piątek, 5 kwietnia 2013

Część 4.

Bellatrix

Ja tak się cieszyłam kiedy zobaczyłam Severusa, a on mnie jak ostatni gbur przywitał. Jak on mógł!!!!!
Czułam się poniżona kiedy tak zareagował, ale całować to potrafi. Niestety ja wyszłam na ostatnią dziwkę z tym pocałunkiem, pewnie więcej się od mnie nie odezwie i zacznie mnie traktować jak idiotkę.
Nagle wszystko zaczęło wokół mnie wirować...
Adelina szła, a raczej uciekała przed Arnoldem, który okazał się strasznym dziwakiem. Nagle otoczyło ją dwunastu mężczyzn w ciemnych pelerynach. Teraz zaczęła żałować, że nie posłuchała ojca i nie wychodziła z domu sama, bo gdyby tak było to nic złego by ją nie spotkało. Wszystko zaczęło płonąć, ponieważ ktoś rzucił incendio. Adelina straciła przytomność, kiedy się obudziła była już w Świętym Mungu. Obok łóżka stał jej ojciec z tym świrniętym chłopakiem, który opowiadał jej te głupoty w karczmie przy piwie kremowym. 
~Kochanie, Adelino możesz podziękować Arnoldowi ponieważ uratował ci życie, bo chodzisz tam gdzie nie trzeba i znowu znalazłaś się w centrum samego pożaru.
~Ale tato on jest dziwny, o jakimś przeznaczeniu mi gadał, on jest nienormalny!!!!~krzyczała przerażona dziewczyna.
~Adelino musiało ci się coś przyśnić, bo spałaś aż cztery dni, a to jest bardzo miły i uprzejmy chłopak.
~Nie on nie jest normalny, byłam z nim we wtorek na piwie kremowym i jakieś głupoty mi pierdolił. 
On jest wariatem powinni go w azkabanie zamknąć. Nie będę go przepraszać, bo to przez niego weszłam w centrum samego pożaru, bo uciekałam przed nim.~dziewczyna zaczęła płakać.
~Siostro proszę ją uspokoić, bo jakieś głupoty gada~mimo iż mężczyzna był jej ojcem to i ta bardzo krytycznie traktował córkę.
~Ona nie gada głupot ser, bo naprawdę tak było, ale to co o przeznaczeniu mówiłem to prawda ona jest tą drugą osobą, która może odbudować świat z moją pomocą...
Po tej wizji spałam przez dłuższy czas, ale niestety obudziła mnie moja służąca, ponieważ Sanpe chciał ze mną porozmawiać. Więc powiedziałam, że zaraz zejdę do salonu.
~Anno czy moglibyśmy porozmawiać na osobności?
~Owszem chodźmy na spacer.
~Dobra Bellatrix gadaj mi co to za wizja o tym Arnoldzie czy ty czymś mnie naćpałaś i dlatego mam jakieś schizy?
~Ja niczym cię nie naćpałam Severusie, nie miałabym odwagi naćpać mojego ukochanego, ale to nie są żarty na moim poziomie, najwyżej mogłaby cię po torturować Cruciatusem.
~Oj nie pierdol głupot Lestrange i przyznaj się do głupiego żartu!
Nagle Snape przyciągnął czarownicę od siebie i zaczął ją całować, potem poprowadził go nad malownicze jezioro, gdzie przeżyli upojne spotkanie.






2 komentarze:

  1. Za mało opisałaś fap fap sceny *mały zboczuch* Ale ogólnie zajebiście wyszło *_*

    OdpowiedzUsuń